wtorek, 27 sierpnia 2019

Kołowrotek czy dysk?


Pytanie na dziś: kołowrotek czy dysk? Ciężko jest odpowiedzieć na to pytanie jednoznacznie, gdyż to… zależy od myszy. Moja Czarna zupełnie nie umie biegać na dysku, za to reszta biega od czasu do czasu i na tym i na tym, choć na kołowrotku znacznie chętniej. Prawdą przy tym jest, że wybór kołowrotków jest znacznie większy w sklepach stacjonarnych.

Dyski, jak wszystko, mają swoje plusy i minusy. Ja sama posiadam dwa różne dyski, więc mogę się na ich temat wypowiedzieć. Jako, że wybór wielkości średnicy dysku jest dość ograniczony (a pamiętajmy, że minimum dla myszy nierasowych to 17 cm) to dużo łatwiej jest kupić duży kołowrotek. Czyli dostępność rozmiarowa dysków to duży minus. Dodatkowo nie każda mysz umie na nich biegać i albo nie biega wcale (czyli wydaliśmy niepotrzebnie pieniądze) albo podczas biegu zakręca pod siebie ogonek (co jest szkodliwe dla zdrowia, pamiętajmy, że ogon to przedłużenie kręgosłupa). Dysk taki jest też dosyć lekki, więc gdy mysz szybko na nim biega (lub kilka myszy na raz), taki dysk może się przesuwać i w końcu zacząć uderzać w ściany klatki (co bardzo skutecznie budzi, wierzcie mi). Plusem natomiast takiego dysku jest łatwość w myciu i nasmarowaniu (wystarczy wprowadzić trochę wazeliny w bolec, na którym kręci się dysk, mysz nie ma jak tego zjeść) i dodatkowe miejsce na kryjówkę pod dyskiem.

Kołowrotki są bardzo różne, w różnych wariantach rozmiarowych i kolorystycznych. Pamiętać trzeba  o odpowiedniej średnicy i o zabudowanych szczebelkach – szpary pomiędzy szczebelkami mogą uszkodzić mysie łapki i ogonki. Mamy kołowrotki metalowe, drewniane i plastikowe. Kołowrotki metalowe z góry skreślam – piszczą podczas użytkowania. Kołowrotki drewniane są często bardzo ciche, ale mogą stać się obiektem uwielbianym przez mysie ząbki i przy okazji jako toaleta – trzeba więc taki kołowrotek zaimpregnować zanim mysie siuśki sprawią, że kołowrotek za spore pieniądze trzeba będzie wyrzucić – impregnujemy pokostem lnianym lub woskiem pszczelim. Trzeci rodzaj kołowrotków – i moim zdaniem najlepsze – są kołowrotki plastikowe. Łatwo je umyć, nie trzeba ich impregnować, mają szeroki wachlarz rozmiarów i kolorów. Są też dość lekkie, choć nie na tyle, by same się przesuwały, gdy myszy po nich harcują. Problem jest tylko z oliwieniem ich, przy kołowrotku Trixe trzeba się naprawdę nasiłować, by zdjąć koło z osi. Choć tak naprawdę cała trudność polega na zdjęciu metalowej części, która uniemożliwia ześlizgnięcie się koła z osi :).

Moje myszy mają zarówno dysk jak i kołowrotek Trixie i zdecydowanie chętniej biegają na Trixie, a pod dyskiem śpią. Mam też „patent”, by do kołowrotka nie wpadały ściółka i pellet – kołowrotek jest ustawiony na podwyższeniu, więc już nic obijającego się w kółku nie budzi mnie w nocy. A swoją drogą Trixie jest bardzo cichy, tak samo jak dobrze nasmarowany dysk (o ile dobrze się go ustawi, nie za blisko ścianek, o które mógłby się obijać).

wtorek, 20 sierpnia 2019

Poidło czy miska?


Wbrew pozorom ciężko odpowiedzieć na to pytanie, każda z form podania wody ma swoich zwolenników jak i przeciwników. Przydatna więc tu będzie jak zwykle analiza zalet i wad. Zacznijmy od poideł:
+ mysz nie zanieczyści wody
+ jeżeli mamy klatkę z prętami, to łatwo jest umieścić poidło gdziekolwiek
- mysz pijąc wykrzywia nienaturalnie głowę i kręgosłup
- kulka w poidle często się zacina, przez co mysz nie zawsze może się napić tyle, ile potrzebuje
- problem z umiejscowieniem poidła w samli/akwarium – potrzebne przyssawki, statyw lub dziura na poidło
- woda ma plastikowy posmak (tak, próbowałam xD)
- kamień osadza się na metalowej części od poidła
- przy myciu może zostać detergent w metalowej części poidła

Oj, chyba więcej minusów niż plusów. A to dlatego, że ja jestem fanką misek i może po prostu jestem nieobiektywna :D. To teraz analiza miseczek:
+ łatwość w myciu i wymienianiu wody
+ można ją postawić gdziekolwiek
+ myszy nie biją się o dostęp – jeżeli miseczka jest odpowiednio duża, kilka myszy skorzysta z picia w tym samym czasie
+tania! przecież nie trzeba kupować miski ceramicznej z zoologa, gdzie ceny potrafią być trzykrotnie wyższe
- myszy mogą przez jakiś czas zanieczyszczać wodę – wrzucać tam np. ściółkę lub część pożywienia. Moje uwielbiały na początku moczyć w wodzie suszonego ziemniaka, a potem przyklejać go do ścianek samli.
- jeżeli miska nie jest odpowiednio ciężka, mysz ją przewróci i wyleje zawartość

Na zanieczyszczenie ściółką wody z misce mam sposób – po prostu stawiam miskę tam, gdzie ściółki nie ma – na przykład na dachu domku czy osobnym pięterku. Trzeba pamiętać, że wodę wymieniamy CODZIENNIE. Można też tworzyć napary (mocno rozcieńczone i niesłodzone) (ze strony Myszy na facebooku):
- napar z mięty – na drogi oddechowe, wzdęcia, zaparcia
- kopru włoskiego, kminku rzymskiego – na wzdęcia
- tymianku, majeranku – na drogi oddechowe, stany zapalne
- rumianku – na wzdęcia, zaparcia, stany zapalne
- fiołka trójbarwnego – na drogi oddechowe
- pokrzywy – odchudzająco
- mniszka lekarskiego – na stany zapalne
- anyżu – na wzdęcia i zaparcia
- czystka – na stany zapalne
- rozmarynu – na drogi oddechowe, stany zapalne

Taki napar przygotowujemy następująco:
- 1 łyżeczkę zioła/mieszanki ziołowej zalać 250 ml wrzątku, kubek przykryć na 10-15 minut, by nie ulatniały się olejki eteryczne. Odcedzić i rozcieńczyć do litra przegotowaną wodą. Podawać codziennie przez maksymalnie 2-3 tygodnie, a w przypadku dolegliwości pokarmowych (wzdęcia, zaparcia) do ustąpienia objawów + 2 dni dodatkowe. Pamiętajcie, że napary to DODATEK – gdy mysz choruje, wizyta u weterynarza jest Waszym OBOWIĄZKIEM.

Można również podawać odrobinę miodu do wody – ale tylko w przypadku, gdy myszy są zdrowe – cukier zawarty w miodzie może być dobrą pożywką dla bakterii np. podczas chorób dróg oddechowych! Sposób przygotowania:
- łyżeczkę miodu rozpuścić w 250 ml wody. Podawać raz na tydzień.

środa, 7 sierpnia 2019

Porównanie ściółek


Wybór odpowiedniej ściółki jest tak samo ważny jak wybór odpowiedniej klatki. Ściółka ma spełniać szereg funkcji: jako podłoże, po którym mysie łapki będą tuptały, jako budulec do gniazda, miejsce do kopania czy też… pochłaniacz zanieczyszczeń. A trzeba pamiętać, że mysi mocz ma naprawdę intensywny zapach.

->Najczęstszym wyborem ściółki są trociny i jest to też wybór najkorzystniejszy ekonomicznie. Trzeba jednak pamiętać, że wióry MUSZĄ być DOBRZE ODPYLONE. Szkoda Ci wydać 2 złote więcej na lepsze trociny? To potem wydasz 40 zł i więcej na wizytę u weterynarza po tym, jak Twoja myszka się uczuli i zacznie prychać – a sama się z tego nie wyleczy, wet będzie OBOWIĄZKOWY. Lepiej kupować grube i duże wióry (jak dla świnki morskiej), jest wtedy najmniejsze ryzyko, że cokolwiek złego trafi do mysiego noska. Lepiej też unikać wióry zapachowe – po pierwsze z połączeniem mysiego moczu wcale nie będzie ładnie pachniało, a po drugie myszy mogą się wtedy źle czuć w takich nienaturalnych zapachach. 

Trociny
->Ściółka konopna. Jest średnio o 2 zł droższa od wiórów, nie pyli i lepiej wchłania zapachy. Mogą się zdarzać twardsze/ostrzejsze włókna. Bardzo polecana, sama używałam i byłam zadowolona :)

Ściółka konopna
->Ściółka lniana. Około 2x droższa od zwykłych trocin, doskonale chłonie zapachy, miękka. Bardzo polecana. 
Ściółka lniana
 ->Ściółka bawełniana. Stosowana raczej jako dodatek do wiórek jako umocnienie gniazda. 

Ściółka bawełniana
-> Ściółka kukurydziana. Chłonie bardzo dobrze zapachy, dodatkowo myszy uwielbiają w niej kopać i ją jeść (nie jest szkodliwa). Jest tylko dosyć droga i podczas nocnej aktywności ogonków strasznie hałasuje, gdy te twarde ziarna uderzają o ścianę klatki. Dodatkowo myszy potrzebują miękkiej ściółki, by nie ranić łapek i uciskać narządów wewnętrznych, więc powinna być stosowana jako dodatek. 
Granulat kukurydziany
 ->Pellet drewniany. Jak ściółka kukurydziana, tylko tańszy. Również jedynie jako dodatek do ściółki, jest za twardy na ściółkę podstawową. 

Pellet drewniany
 -> Chusteczki higieniczne. Jako dodatek do ściółki i dla myszy chorych przy zaleceniu weterynarza. Jako ściółka się nie sprawdzają, szybko nasiąkają moczem i śmierdzą.

-> Ziemia. Nie powinna być stosowana jako podłoże podstawowe, ale używane w digging boxie. Ziemia taka nie może zawierać pestycydów i musi być wyprażona. Tylko uwaga, jak myszy w niej buszują to potem są strasznie brudne :D

->Ręczniki/Jakiś materiał. Stosuje się je w przypadku np. szczurów. U myszy nie zda egzaminu – będą starały się kopać i gryźć, by z kawałków nitek umościć gniazdo. A takie nitki są dla nich niebezpieczne, bo mogą się zawinąć wokół np. nóżki blokując dopływ krwi i wtedy trzeba będzie amputować.

->Dodatki do podłoża: siano (ale nie za dużo, myszy nim tylko umocnią gniazdo, nie będą tego jadły, a ja zasikają to… strasznie śmierdzi. I ciężko jest znaleźć siano naprawdę dobrej jakości), chusteczki higieniczne bezzapachowe (myszy uwielbiają to rozrywać i dodawać do swojego gniazda).

Uwaga na tzw. neutralizatory zapachów! Zapachu nie neutralizują wcale, a strasznie pylą i mogą zaszkodzić małym noskom!

U mnie w samlach stosuję grube wióry, zamawiam je przez Internet w większej ilości, bo po prostu bardziej się opłaca :). W jednej z samli natomiast (tam, gdzie pożywienie i kółko) mam sam pellet drewniany – myszy spędzają tam dosyć mało czasu, ale skoro jest tam kółko i miska z żarciem to też jest to najbardziej zasikiwana samla i przy co dwudniowym sprzątaniu musiałam coś wymyślić. Pellet zdaje egzamin, sprzątam co 7-10 dni :)

A jaką ściółkę Wy stosujecie? Dajcie znać!

Ścieranie zębów i pazurów

Myszy to gryzonie, którym zęby rosną całe życie, więc muszą je ścierać. Pomocne w tym będą różnego rodzaju artykuły drewniane, wystrzega...